O mnie

Kilka słów o sobie na imię mam Łukasz  ale większość znajomych kojarzy mnie po ksywce Bandit. Bandit przylgnęło do mnie po motocyklu Suzuki Bandit 600S, który miałem przyjemności przemieszczać się przez dłuższy okres czasu i na którym to wybrałem się w swoje pierwsze zagraniczne podróże. Na motocyklach jeżdżę od zawsze sam już nie pamiętam kiedy to się zaczęło, natomiast na zawsze zapamiętam swój pierwszy "duży" motor Jawę CZ350. W pamięci zostanie na długo głównie ze względu na konieczność dokonywania licznych napraw. W czasie tych wszystkich przeżytych wiosen zdążałem tak przesiąknąć motylkowym duchem, iż jazda motocyklem stałe się dla mnie sposobem na życie – życia którego nie mogę sobie wyobrazić bez zapachu benzyny i smaku podróży na dwóch kołach.

W 2009 wraz z przyjaciółmi założyliśmy Wrocławskie Stowarzyszenie Motocyklistów "Wratislavia Bikers", którego miałem przyjemność być prezesem w latach 2009-2011. W tym czasie udało się przeprowadzić wiele ciekawych inicjatyw z których najbardziej dumny jestem z Rajdu Kocich Gór oraz Wrocławskiego Krasnala Motocyklisty – Wentyla. Moją wielką pasją są podróże motocyklowe w których od początku towarzyszy mi Atomówka – Kasia . Ze względu na ten fakt - podróżowania we dwójkę - moim faworytami do jazdy na dwóch kółkach są duże turystyczne enduro. Zapraszam wszystkich chętnych do lektury na www.motoporoze.jimdo.com

 

Rzecz o moim pisaniu... 2012r

Dawno niczego nie napisałem, same filmy i zdjęcia. W ogóle to strasznie mnie wkręciło robienie tych filmików z podróży i pewnie grzebał bym się dalej w tych filmach ale mnie się już materiały skończyły. Czy to znaczy, że już nie będę pisał? No nie wiem, przez chwilę już zwątpiłem czy powinienem. Odezwały się głosy iż pisze straszenie i że błędów pełno i że  wstyd, obraza i że czytelników nie szanuje w ten sposób robiąc. No nie złe ze mnie ziółko w duchu sobie pomyślałem. Ja nie szanuje? ehhh. To po co ja to robie. Tyle wieczorów, weekendów zarwanych, tyle pracy i co… wszystko do d… (tu kropkuje bo Was szanuje:). Może lepiej nic nie trzeba było robić  tylko pójść z kolegami wódki się napić albo do pab-u wieczorem na spacerek.  Trochę mnie to gryzło w środku i spokoju nie dawało. Z drugiej strony odezwały się głosy przyjaciół, kolegów chętnych do pomocy i korekty tego co pisze – no to może jednak jest sens pisać skoro są i tacy co chętnie pomogą i korektę zrobią znaczy się ktoś to jednak czyta, komuś zależy. Pisać chyba też jednak warto bo i trochę e-maili przychodzi i trochę ludzi pyta co  jak, którędy. Miotałem się tak kilka tygodni ba może nawet ze dwa miesiące, cóż począć? Poprosiłem więc Przyjaciela o pomoc, ten zamiast pomocy radę dał – sprawdzać? korekty dawać?  sensu niema to odpowiedział. Sztuczny obraz z Ciebie zrobię. Znów w łysawą  głowę  drapać się zacząłem – przyjaciel to mój jest człek ten jeszcze, czy może oponent  już. Dumałem, nie pisałem, temat analizowałem. Wnioski. Cóż już chyba taki jestem niewykształcony albo co gorsza upośledzony? Tak czy inaczej, najprawdopodobniej zmiany nieodwracalne nastąpiły, mózg się zlasował, pisać poprawnie nie będę ale pisać nie przestane, stary jestem i uparty. Tym którym się to nie podoba lub przeszkadza radzę z dalszą lekturą dać sobie spokój i nerwów swoich nie nadszarpywać – bo zdrowie najważniejsze. Zmian nie będzie, błędy jak był tak będą dalej a przecinki stawiać będę wtedy kiedy mi braknie tchu w  płucach lub jak mnie najadzie tak fantazja. Na „pierdoły” czasu mi brakuje sezon tuż, tuż a ja cały czas w polu jestem z robotą w warsztacie a prazy zawodowej ma sporo, wszak nie tylko pisaniem zajmuję się. W sezonie czasu też nie będzie bo zamiast z nosem w słowniku  wolę   d…ę na maszynie po polu powozić. Do cenzury i korekty też nikomu tekstu nie dam – bo nie, taki jestem i się nie zmienię. Na koniec,  znam takich którzy piszą znacznie lepiej niż ja - ale im się nie chce, znam takich którzy mówią iż zrobili by to znacznie lepiej ale – ale nie robią nic, znam również takich co całe życie narzekają i krytykują a mimo wszystko i tak te moje wypociny czytają. Dal tych wszystkich którzy jednak to doceniają i tu zaglądają pisać nadal będę tylko  Ja. Ten  prawdziwy Ja.